piątek, 13 grudnia 2013

missing

damn,zawsze chcę, żeby było na odwrót. nie być zamiast być, jej zamiast jego.
czemu wspomnienia są zawszse takie piękne i wyraźne, uczucia są teraz i brak im perspektywy nie mają tyle mocy.
miłość to jednak nie dla mnie, nie w pierwszej osobie może w dwóch. czemu nie mogę bawić się w nocy tak jak kiedyś gdy wspomnienia (te, które nie istniały) były moim życiem.
błagam odezwij się kochana

sobota, 26 października 2013

czas czas czas czas

Być może faktycznie w dzisiejszych czasach gnamy jak szaleni.
Lubujemy się we wszystkim, co szybkie a i tak nikt nie ma czasu. Nikt nie ma na mnie czasu. Łatwiej jest zauważyć kogoś, kto się wydziera i dużo mówi. Niestety nie mam tej siły ani w głosie, ani w woli krzyku. Ciągle z tyłu, pozostawion na pożarcie ignorancji.
poprowadźcie mnie za rękę, bo zostanę skurwysynem

niedziela, 19 maja 2013

smutek

czy komukolwiek też się wydaje, że byłby lepszym człowiekiem, będąc codziennie troszkę pijanym?

środa, 24 kwietnia 2013

Czas

Lubię topić czas w dziwnych chwilach. Fascynować się sobą i swoim umysłem. Te chwile są wyjątkowe, myśli szybko przychodzą; jednak zostają ze mną na bardzo długo.
Jedna rzecz pociąga za sobą miliony innych.
To przerażające i jednocześnie zachwycające jak umysł potrafi balansować na krawędzi wielu skrajnych uczuć i pojęć. Nie wiesz jak to jest w jednej chwili chcieć zabić, a w drugiej być zagorzałym obrońcą życia. Raz być królem nocy, a raz nędznym odpadkiem, co rzyga przed dziesiątą. I we wszystko wierzyć i dawać z siebie wszystko.

Polecenie, które spędza sen z powiek: opisz siebie
Poglądy? A co to jest?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

for the first time

Mmmm, ślady na twarzy przykryte pudrem. Ból. Wspomnienia, które nachodzą bez ostrzeżenia. Ten stres, kiedy ktoś zapyta co się stało. Co im odpowiesz? Upadek, wypadek?
Siniak na szczęce/
Czy jest coś wspanialszego od spełniania marzeń?

piątek, 9 listopada 2012

c'est la vie, motherfucker

ah, życie. cudownie jest pić najdroższe najtańsze wino przy torach kolejowych, machając do pasażerów osobowych, słuchać wszelkiej muzyki i nie myśleć o tym, jak bardzo nie mogę tworzyć. kiedyś alkohol mi pomagał. kiedyś pomagały nawet kawa i papierosy.
teraz? nic, null. papieros i kawa i powoli alkohol stają się codziennością, bez której nie można się obyć. trzymam w szafce zapas wódki, mam przy sobie zapałki i fusy między zębami. a tego, co jest paliwem mojego życia, nadal nie ma. kiedyś sztuka była moim papierosem, moją kawą, moim alkoholem, moim ziołem i moją kokainą. teraz - vice versa.
art never comes from happiness.

ból?